|
|
 |
 |
| Ostatnio dodane wyprawy |
 |
| |
| « lista wypraw |
| Tytuł wyprawy: | Zielone piekło? - Borneo 2004 |
| Data wyprawy: | marzec 2004 |
| Kontynent: |
Azja, |
| Obszar: |
Malezja Sabah, |
| Miejsce docelowe: |
Kinabalu |
| Atrakcja: |
Trekking, nurkowanie, dżungla |
| Kategoria: |
trekking Kinabalu |
| Autor wyprawy: |
Łączka Jarek
|
| Galeria wyprawy: |
pokaż całą galerię »
|
| |
 ładowanie galerii...
|
| |
| |
| |
- Informacje o wyprawie :
-
Termin
To, kiedy najlepiej wybrać się na Borneo zależy od tego co zamierzamy tam robić: i tak na zdobywanie szczytu Kanibalu najlepsza jest pora sucha w szczególności marzec, kwiecień. Ale by obserwować dzikie zwierzęta w dżungli nad rzeką Kinabatangan najlepsza jest pora deszczowa.
-
Z notatnika podróżnika
„Wspinaczka” na Kinabalu Mountain

Wejście na Mt. Kinabalu warto rozpocząć od … rezerwacji miejsc do spania w Kinabalu National Park. Przyjechałem do parku przekonany, że mam miejsce w Laban Rata Rest House na wys. 3225 m n. p. m., co wiązało się z tym, że jeszcze tego samego dnia wyruszam do schroniska i w nocy wchodzę a szczyt. Życie jednak pokrzyżowało te plany – okazało się że mam rezerwacje na 19 mqrca ale w schronisku u stóp góry w siedzibie parku arodowego. A to wiązało się z wydłużeniem o jeden dzień mojego pobytu w Kinabalu National Park. Poranek dnia następnego pokazał, że było to dobre rozwiązanie – z siedziby parku w dżungli granitowy masyw Kinabalu wygląda naprawde imponująco (po godzinie 9 najczęściej już go nie widać – przesłaniają go chmury). Załatwienie wszystkich formalności polegało na: rejestracji – wypełnieniu formularza, załatwieniu i opłaceniu noclegów w siedzibie parku i w Laban Rata, otrzymaniu permitu, ubezpieczenia, załatwieniu przewodnika. Wraz z dwoma poznanymi tam Czechami stworzyliśmy grupę, dzięki czemu koszty przewodnika rozłożyły się na trzy osoby. Po załatwieniu formalności wybraliśmy się na jeden ze szlaków w okolicy. Noc spędziłem w hotelu w 10 osobowym pokoju z dostępną kuchnią z gazem oraz prysznicem z ciepłą wodą. O 7.30 byliśmy umówieni z naszym przewodnikiem przy recepcji parku. Po opłaceniu busa, który dowiózł nas do tzw. Thimpon Gate (droga do tego miejsca jest asfaltowa i nudna, dlatego warto przebyć ja busem), o godzinie 8.00 ruszyliśmy pod górę. Droga to tysiące lepiej lub gorzej zachowanych stopni pod górę. Z Thimpon Gate do Laban Rata jest nieco ponad 6km droga jest oznakowana co 0,5km. Co 1km są zadaszone miejsca przy których można odpocząć, są tam też toalety i woda pitna (jeden ze spotkanych wcześniej w Kota Kinabalu ludzi opowiadał, że po napiciu się jej strasznie się rozchorowal – więc nie ryzykowałem). Po drodze oprócz zmieniającej się wraz z wysokościa roślinności, spotać można wiewiórki oaz inne gryzonie korzystające z resztek pozostawionych przez turystów. Około 11.20 docieram do Laban Rata, co jest całkiem niezłym czasem gdyż większości grup droga zabiera 5-6 godzin. Przydzielono nam miejsce w GL – domku nieco powyżej schroniska. Pokoje 4 osobowe, kuchnia z gazem i prysznic z zimną wodą. O godzinie 3.00 dnia następnego po herbacie i snickersie ruszamy w górę. Podchodzi dużo ludzi w ty całkiem spore grupy, stąd nie idzie się przyjemnie. Droga napierw prowadzi stopniami z amieni wśród górskich zarośli, później granitowymi płytami, aż wreszcie wśród granitowych loków na szczyt. Od pewnego momentu wzdłuż drogi ciągnie się gruba biała lina, która bardziej pozwala nie zgubić szlaku niż pomaga w podchodzeniu. Droga ze schroniska na szczyt zajmuje nam ok. 2,5h. Jestem na szczycie o 5.30 wschód słońca tego dnia rozpoczyna się o 6.20. Dlatego jeśli wiesz, że kondycja pozwala ci podchodzić szybciej, lepiej wyruszyć później, by potem nie marznąć w ciemności na szczycie oczekując wschodu słońca. Ale nawet eśli tak się stanie to warto bo później rozpoczyna się spektakl, który naprawdę pozwala zapomnieć o zimnie i zęczeniu. Słońce rozpoczyna gre świteł i cieni na surowych granitowych ścianach, w oddali wyłaniaja się z mroku pokryte dżungla wzgórza. W wyjątkowo pogodne dni można zobaczyć również morze. Piękno Kinabalu polega na kontraście z otoczeniem: szary, surowy masyw w otoczeniu innych dużo niższych i pokrytych dżunglą gór.

Do Laban Rata schodzę w ok. 1,5h i dalej do siedziby parku w dwie godziny Dżungla nad rzeką Kinabatangan Do dżungli trudno dotrzeć samemu więc skorzystałem z pmocy Uncle Tan Wildlife Adventures. Baza agencji znajduje się na przedmieściach miejscowości Sandakan ok. 300km na południowy wschód od Kota Kinabalu. Można tam dotrzeć z KK autobusem lub smolotem. Ja z powodów finansowych wybrałem ten pierwszy. Autobus, który wyjeżdża z KK o 7.30 (z głównego przystanku w centrum miasta) jest w Sandakan ok. 14-15 – po drodze mamy ok. półgodzinna przerwę na lunch (w cenie biletu). Kierowca lub jego pomocnik najczęściej pyta gdzie chcemy wysiąść – to istotne bo baza UT znajduje się na przedmieściach Sandakan (większość przewoźników zna to miejsce więc nie ma problemu). Po przyjeździe, wypełnieniu formularza i zjedzeniu posiłku (w cenie obytu w dżungli) ok. godziny 15.30 wyruszamy jeepem w pięciosobowej grupie w kierunku rzeki Kinabatangan – ok. 1,5h. Nad rzeka zabiera nas na łódke młody chłopak – Tony członeg załogi UTWC. Podróż łodzią motorową w głąb dżungli trwa około 40 minut. Już wówczas dżungla pokazuje nam swoje oblicze. Obserwujemy bajeczie kolorowe dzioborożce przelatujące nad wodą, jest wilgotno i ciepło, w powietrzu czuć słodkawy owocowy zpach. Jednak już po chwili dopada nas ulewa, która pooduje, że po 10 minutach jesteśmy całkowicie przemoczeni (nasze plecaki też). Wychodzimy na stromy błotnisty brzeg i po dziesięciu minutach idąc ścieżką w dżungli, docieramy do obozu. Warunki są surowe, ale nikt z nas nie oczekiwał innych. Hosty na balach, dwuosobowe legowiska, woda do mycia z jeziorka w beczkach, kuchnia i miejsce do jedzenia, błotnisty plac do siatkówki. Obóz położony jest nad jednym z jeziorek pozostałych po meandrującej i wylewającej rzece. Wszędzie masa błota (nie warto się nim przejmować, po kilku godzinach wszyscy jesteśmy ubłoceni). Jest też coś na kształt sklepiku, w którym można kupić wodę mineralną, napoje w puszkach, piwo (mocniejsze alkohole są w obozie zabronione). Załogę stanowią młodzi ludzie, którzy są świetnymi przewodnikami, bardzo pogodni i pomocni.Potrafią świetnie zadbać o atmosferę w obozie (gry w Sitkówkę, wspólne śpiewanie, gra na gitarze. Pierwszego dnia wieczorem popłynęliśmy na nocne safari. Niesamowite przeżycie. Szczególnie zapadło mi w pamięć obserwowanie śpiących na gałęziach ptaków. Można do nich podpłynąć na wyciągnięcie ręki. Oprócz tego obserwowaliśmy małpy (nosacze i makaki), sowy, krokodyle i dzikie świnie. O poranku następnego dnia ponownie wypływamy na safari by obserwować budzącą się dżunglę. Poranek i wieczór to najlepszy czas na obserwowanie przyrody w dzień większość zwierząt śpi. Przed południem wychodzimy na pieszą wędrówkę po dżungli – rzeczywiście mało zwierząt w porównaniu z wieczorem czy świtem. Najciekawsze wydały mi się śpiące w młodych liściach bananowca – nietoperze.

Nocna wędrówka po dżungli to przede wszystkim obserwacja insektów (pająki, skorpiony), węży choć spotykaliśmy tez ssaki. Kolejny dzień to już wyazd z dżungli. Motorówką dopływamy do miejsca gdzie nasza grupa rozdziela się, dwójka Holendrów jedzie w kierunku leżącego na wybrzeży miasteczka Semporna i dalej na wyspę Sipadan, będącą rajem dla płetwonurków. Reszta w tym i ja wracamy do Uncje Tan B&B na przedmieściach Sandakan. Zostaję tam na jeszcze jedną noc by następnego dnia udać się do położonego niedaleko Orangutan Rehabilitation Center.

Miejsca takie budzą we mnie Zasze mieszane uczucia. Po pierwsze jest tam sporo turystów i wszyscy chcą zobaczyć karmienie orangutanów w wyznaczonych miejscach – co robi wrażenie ogrodu zoologicznego. Po drugie smutno jest kiedy patrzy się na walkę garstki zapaleńców, którzy organizują całą akcję przenosin orangutana z zagrożonego miejsca w inne. Po to tylko by za kilka miesięcy łapać go znowu i przenosić dalej, bo w tym nowym miejscu pojawiają się maszyny i drwale z piłami motorowymi. Podróżując po tej części Sabah dokładnie widać jak miejsce dżungli zajmują plantacje palmowe a tam nie ma miejsca dla orangutanów i innych dzikich zwierząt. Park Narodowy Tunku Abdul Rahman To świetne miejsce do wypoczynku np. po wspinaczce na Kanibalu. Park ten to grupa pięciu wysp oddalonych od Kota Kanibalu o 20 minut drogi łodzia motorową. Na trzech z nich (Gaya, Manukan i Mamutik) można nocować, choć najlepszym wyjściem jest powrót na noc do Kota Kanibalu gdyż noclegi na wyspach są drogie. Najładniejsze to Manukan, Mamutik i Sapi – dwie ostatnie oprócz niewątpliwych zalet jakimi są piaszczyste plaże i czysta woda oferuję spokój (przypływa na nie stosunkowo mało ludzi). Oprócz opalania i pływania można obserwować podwodny świat wokół wysp – maski i rurki można wypożyczyć u przewoźnika na łódce za 10RM. Można również wybrać się na krótką wycieczkę do lasu w głąb wyspy. Warto zabrać ze sobą prowiant i coś do picia gdyż jedzenie oferowane na wyspach jest drogie. Łódki na wyspy wypływają z przystani znajdującej się na krańcu miasta. Za transport na wyspę i z powrotem płacimy 14RM jeśli chcemy odwiedzić kilka wysp płacimy odpowiednio więcej. Łódki wypływają dopiero wówczas gdy zbierze się odpowiednia ilość osób (min.6).Należy dokładnie umówić się z przewoźnikiem której godzinie nastąpi powrót by tego nie przegapić. Opłata za wstęp do parku narodowego wynosi 10RM .

-
Informacje o miejscu
Sabah – północno –wschodnia część Borneo należąca do Malezji, graniczy z Sułtanatem Brunei oraz z indonezyjską częścią Borneo – Kalimantanem. Główne miasto i zarazem port lotniczy w tej części Borneo to Kota Kanibalu.
-
Przygotowanie - formalności
Wyjazd do Malezji nie wymaga niczego ponad podstawowy zestaw formalności czyli zakupienie biletu lotniczego oraz ubezpieczenia. Wymagany jest sześciomiesięczny okrez ważności paszportu. Nie ma obowiązku meldunkowego, okazywania ważnego biletu powrotnego, określonej sumy pieniędzy ani opłat lotniskowych. Nie ma obowiązku szczepień. Jeśli jednak wybierasz się na dłuższy czas do dżungli warto pomyśleć o szczepionce przeciw malarii, a przynajmniej zaopatrzyć się w leki przeciw tej chorobie. Obowiązująca waluta to malezyjski ringitt (RM).(1USD = 3,80RM – 14.04.2004). Językiem urzędowym jest malajski pomocniczy to angielski i w tym języku można się dość swobodnie porozumiewać właściwie wszędzie.
-
Koszty
Transport: Koszt bletu lotniczego to 3229zł (im wcześniej się go wykupi tym tańszy). Na miejscu czyli w samym Sabah można podróżować na różne sposoby: mini busy na krótkich trasach, taksówki w mieście, autobusy dalekobieżne lub samolot na dłuższych trasach. Przykładowe ceny wyglądają następująco: - mini bus w okolicach Kota Kanibalu 10RM - taxi z centrum na lotnisko – 10 – 15RM - autobus z Kota Kinabalu do Sandakan (ok. 5-6 godzin jazdy) – 29RM (w cenie butelka wody mineralnej i posiłek w połowie drogi w przydrożnym barze) - autobus z Kota Kinabalu do parku Narodowego Kinabalu (ok. 2,5h) – 15RM - samolot z Kota Kinabalu do Sandakan – 75RM Zakwaterowane: Doba w hotelu lub schronisku: - w pokoju wieloosobowym (8 – 10) tzw. dormitory – 15RM - w pokoju jednoosobowy – ok. 45RM - w pokoju 2 osobowym – ok. 50RM Wszystkie pokoje mają klimatyzację, pojedyncze i dwuosobowe mają łazienkę, często też telefon i TV, wieloosobowe mają wspólną łazienkę na zewnątrz. Zamówienie śniadania kosztuje ok. 3,50RM – tost z dżemem, jogurt, kawa z mlekiem. Zakwaterowanie w Parku Narodowym Kinabalu w pokojach wieloosobowych – 11 – 20RM, podobnie w Poring Hot Springs. Cena miejsca do spania w czasie wycieczki do dżungli (Uncle Tan) wliczona w koszt całej imprezy. Podałem przykładowe ceny dotyczą one miejsc w których ja spałem. Tak naprawdę w KK można znaleźć całą gamę hoteli od najtańszych (15RM w pokojach wieloosobowych) do najdroższych o b. wysokim standardzie). Inne koszty: - wstęp do parku narodowego Kinabalu – 15RM - opłata za przewodnika na Kinabalu – 70RM - permit na wejście na Kinabalu- 100RM - ubezpieczenie w Parku – 2,5RM - wstęp do Parku Narodowego Tunku Abdul Rahman – 10RM
-
Dojazd
Warszawa – Frankfurt – LOT Frankfurt – Kula Lumpur – Malaysian Airlines Kula Lumpur – Kota Kanibalu – Malaysian Airlines Kota Kanibalu – Kuala Lumpur - Malaysian Airlines Kuala Lumpur – Frankfurt - Malaysian Airlines Frankfurt – Warszawa - LOT
-
Co jeść
W całym Sabah najpopularniejszym daniem jest oczywiście kurczak, serwowany z ryżem i dodatkami w postaci różnych często egzotycznych warzyw i owoców. Najczęściej podawany jest pocięty na dość drobne kawałki razem z kośćmi. (jeśli podaany jest razem z zupą, miejscowi często wypluwają kości do zupy którą następnie wypijają). Danie to można dostać w różnych miejscach w różnej cenie (najtańszy już za ok. 3RM). Popularne i smaczne są również ryby podobnie jak kurczak podawane z ryżem i warzywami lub surówką.
-
Atrakcje
Sabah oferuje znacznie więcej ciekawych miejsc niż te opisane powyżej np. gorące źródła – Poring Hot Springs, Turtle Islands Park na Morzu Sulu, czy wyspa Sipadan – raj dla płetwonurków W samym Kota Kanibalu warto zobaczyć Sudany Gaya Market – czyli niedzielny targ, na którym można kupić prawie wszystko od żywności (warzywa, owoce, ryby) przez pamiątki, po psy, koty, rybki akwariowe
-
Ważne kontakty
Sabah Tourism Bard
51 Jalan Gaya, Sabah Tourism Building
tel. 6088-212121 fax 6088-212075
email: info@sabahtourism.com
Website: www.sabahtourism.com
|
| |
 |
 |
 |
| Komentarze do wyprawy: Zielone piekło? - Borneo 2004 |
| |
Przysłany: 2007-02-25 10:29:58Skomentuj ten komentarz... gratuluje odwagi-szkoda ze nie pojechales z kobietą reportaz bylby bogatszy o jej spostrzezenia Napisał: andrzej z p. |
| Dodaj nowy komentarz... |
|
|
|
|
|