|
|
 |
 |
| Ostatnio dodane wyprawy |
 |
| |
| « lista wypraw |
| Tytuł wyprawy: | Wiatry księżyca czyli Chimborazo 2003 |
| Data wyprawy: | czerwiec 2003 |
| Kontynent: |
Ameryka Południowa, |
| Obszar: |
Ekwador, |
| Miejsce docelowe: |
Chimborazo |
| Atrakcja: |
góry wysokie |
| Kategoria: |
Ekwador |
| Autor wyprawy: |
Sapuła Iza
|
| Galeria wyprawy: |
pokaż całą galerię »
|
| |
 ładowanie galerii...
|
| |
| |
| |
- Informacje o wyprawie :
-
Termin
Zdecydowanie najlepszy termin na zdobycie Chimborazo to czas od września do marca.
Opisywana wyprawa na Chimborazo miała miejsce w czerwcu.
-
Z notatnika podróżnika
Ze względu na fakt, iż był to drugi pobyt w Ekwadorze, głównym celem wyprawy był Chimborazo. Natychmiast po przylocie do Quito wyjechałam do Banos, małej turystycznej miejscowości, gdzie można znaleźć tanie noclegi i anglojęzycznych przewodników. Wyprawa na Alpamayo w Peru zagwarantowała aklimatyzację, wiec po 2 dniach dniach pobytu w Banos wyruszyłam w góry.
DROGA NA SZCZYT Najczęściej drogę zaczyna w miasteczku Riobamba, gdzie wynajmujemy Pick-up’y (koszt transportu z Riobamby to oko 40$. i dojeżdżamy do schroniska na wysokości 4800 mnp. Jeśli chce się wynająć przewodnika, warto rozważyć wyjazd z Banos (przewodnicy zapewniają transport do schroniska). W sezonie część wspinaczy nocuje w tym schronisku (duża ilość miejsc, jest woda, kuchnia, przyzwoite toalety), większość jednak natychmiast wychodzi na wysokość 5000 m npm, gdzie znajduje się schronisko E. Whympera (najwyżej położone schronisko na świecie)-jest tu woda, kuchnia, nie ma wiec potrzeby zabierania ze sobą gazu. Koszt noclegu w schronisku to około 15 $. Trzeba mieć własny śpiwór, karimatę jeśli nie ma miejsc na posłaniach. Ze schroniska przy dobrej widoczności widać 70% drogi na szczyt. Czas wejścia na szczyt zależy od kondycji i waha się od 7-9 godzin. Chimborazo posiada aż 5 wierzchołków- a najwyższy z nich nazywa się The Whymper (lub Ecuador z racji położenia niemal na równiku). Warto wyruszyć w górę około godziny 24-1 w nocy. Pierwszy etap drogi wiedzie trawersami przez kamieniste zbocze i zajmuje około godziny.

Wchodząc na lodowiec idziemy trawersem aż do skalnej krawędzi zwanej Castillo. Dalej w górę stromym, ośnieżonym zboczem, dochodzimy do szerokiej grani, którą podążamy do przed wierzchołka, zwanego Ventimilla, który jest o około 40 m niższy niż wierzchołek główny zwany The Whymper.. Z przedwierzchołka ok. 150 m schodzimy w dół i dalej na szczyt. Droga z północnego Ventimilla do szczytu głównego wiedzie przez bardzo grząskie, pełne głębokiego śniegu pole.

Droga na Chimborazo ma średni kąt nachylenia 50 stopni. Zejście ze szczytu zabiera około 3-4 godziny. Mimo tego iż droga na szczyt obstawiona jest tyczkami, ze względu na częste zamiecie śnieżne i mgły łatwo tam pobłądzić. Uwaga: - na Chimborazo występuje znaczne oblodzenie i bardzo silne wiatry (nazwa góry w języku Quichua oznacza „wiatry księżyca”) - temperatura w nocy w okolicach wierzchołka może spaść do – 15 C - po drodze występują szczeliny (największe z nich jednak omija się wchodząc drogą klasyczną), konieczne wiązanie się liną - struktura śniegu na szczycie przypomina wypełnione powietrzem „śnieżne kalafiory”, wchodząc na takie obszary chwilami zapadamy się w śniegu po pas.

OTAVALO Leżące na północy Ekwadoru Otavalo słynie przede wszystkim z indiańskiego sobotniego targu, którego korzenie sięgają czasów sprzed panowania Inków. Całe miasto jest obstawione straganami, na których Indianie handlują pamiątkami i żywnością. Nie ma bezpośrednich połączeń pomiędzy Banos a Otavalo, tak wiec udając się tam należy wróć do Quito i stamtąd udać się do Otavalo.
-
Informacje o miejscu
Chimborazo liczy 6310 mnp i jest to najwyższy szczyt w alei ekwadorskich wulkanów. W związku z faktem, iż Chimborazo znajduje się blisko równika jest on najwyższą góra na świecie licząc od jądra ziemi. Licząc odległość od środka ziemi Chimborazo jest o 2150 m wyższy od Mount Everest. (takie sobie to naj ;)
-
Przygotowanie - formalności
Wyjazd do Ekwadoru nie wymaga załatwienia zbyt wielu formalności. Turyści przebywający w Ekwadorze do 90 dni w ciągu 12 miesięcy zwolnieni są z obowiązku wizowego. Wymagany jest sześciomiesięczny okres ważności paszportu. Nie ma obowiązku okazywania biletu powrotnego ani określonej kwoty pieniędzy na dzień pobytu. Nie ma obowiązku meldunkowego. Nie ma również obowiązku szczepień, warto jednak zaszczepić się przeciwko żółtej febrze. Obowiązująca waluta to dolar (amerykański), językiem urzędowym jest hiszpański, choć w ośrodkach turystycznych takich jak Banos, bądź w agencjach turystycznych można porozumieć się po angielsku
-
Koszty
Transport: koszty przelotu do Limy to około 800 –900, bilety na trasie Lima- Quito to koszt około 150-200 $, koszt komunikacji lokalnej autobusy np. z Quito do Banos to około 3 $, koszt biletu z Banos do Puyo to około 2 $, w komunikacji lokalnej płaci się za każdą godzinę jazdy – koszt godziny przejazdu autobusem to około 1-1,5 $. Przy wylocie z Quito należy zapłacić podatek wylotowy w kwocie 25$. Podatek wylotowy dotyczy wszystkich lotów zagranicznych, tak więc należ go również zapłacić podróżując z Quito do Limy czy z Limy do Quito. Zakwaterowanie: hotel z łazienką i ciepłą wodą w Banos to koszt ok. 4,5-5 $ za dobę, koszt hotelu w Riobambie to około 6 $, zdecydowanie droższe są noclegi w Quito. Najtańsze noclegi w stolicy na Starym mieście to koszt około 8$ a w rejonach nowego Miasta to koszt około 15$. Nocleg w schronisku pod Chimborazo ok. 15$ Inne koszty: wstęp do Parku Narodowego to dla obcokrajowca koszt około 10 $. Koszt niewyszukanego posiłku to około 2-3 $
-
Dojazd
Dojazd/przeloty
Wyprawa na Chiborazo była kolejnym etapem wyprawy do Peru.
Warszawa- Amsterdam – LOT
Amsterdam- Lima (międzylądowanie w Bonaire)- KLM
Lima- Quito – Avainca
Quito- Amsterdam (międzylądowanie w Bonaire) - KLM
Amsterdam- Warszawa - LOT
-
Noclegi
W Quito, Stare Miasto oferuje tanie noclegi w hotelach. Nie jest to dzielnica bezpieczna, ale dość tania. w Hotel Interamericana na Maldonado Av, oferuje noclegi w pokojach 2 osobowych z łazienką za 7 $ i pokoje 4 osobowe ze wspólną łazienką na korytarzu w cenie 4$. Kilka tanich hoteli jest na Flores Av, wszystkie te ulice są w okolicy Placu St Domingo. Obsługa hotelowa porozumiewa przeważnie w języku hiszpańskim. Zdecydowanie tańsze noclegi są w takich miejscowościach jak Riobamba czy Banos. Bez problemu można tam znaleźć tanie hotele lub pensjonaty. Ceny od 3-5 $ za dobę. W Banoc zatrzymałam się w hospedaje Alcazar e-mail: alcazar@hotmail.com
-
Co jeść
- tradycyjny ekwadorski przysmak to pieczona w całości świnka morska (cuy) można ją kupić jedynie w weekendy lub święta.
- W Ekwadorze zarówno w restauracjach jak i na targowiskach można kupić doskonałe soki ze świeżych owoców (jugos). Najpopularniejsze to z owoców drzewa pomidorowego (jugo de tomate), pomarańczy (naranja), grejpfrutowy (toronja), ananasowy (pinia).
- W Ekwadorze prosząc o Caffe otrzymasz filiżankę mleka, do której dosypuje się kawę rozpuszczalną/zbożową. Chcąc napić się kawy należy prosić o espresso.
- Popularne są potrawy z kurczaka: kawałki kurczaka wymieszane z ryżem (arroz con pollo), kurczak z rożna (pollo), bardzo popularne są również ryby (pstrąg- trucha) oraz marynowane w cytrynach owoce morza (ceviche). - Popularne są chińskie restauracje, gdzie serwowane jedzenie jest świeże i smaczne.
- Warto spróbować Chipsy z zielonych bananów, zwykle podaje się je do zup. Podobnie zresztą jak popcorn, który nie jest przekąską, ale dodatkiem do zup jarzynowych.
-
Pamiątki
- tradycyjne indiańskie czapki z wełny lamy i alpaki, - rzeźby z drzewa balsa często malowane w bardzo jaskrawe kolory, - „Tzantza head” (patrz informacje o Indianach The Shuar). - Doskonałym "upominkiem" może być bardzo mocna, miejscowa wódka produkowana przez Indian z trzciny cukrowej (aguardiente). Można ją kupić jedynie na targowiskach
-
Warto wiedzieć
- Lądując w Ekwadorze cofamy zegarki o 6 godzin, nie ma tam zmiany czasu na letni i zimowy. - W Ekwadorze dzień trwa od 6 rano do 18 po południu. Planując górskie wyprawy koniecznie należy uwzględnić fakt, że o 18 zapada zmrok.. - Dobre mapy można kupić jedynie w Quito w Instituto Geografico Militar. Niestety nie codziennie. - Herbata przygotowywana z liści Koki przyspiesza proces aklimatyzacji do wysokości, niestety w Ekwadorze można ją kupić jedynie w formie herbaty ekspresowej (godna polecenia herbata z naturalnych liści w Peru).
-
Atrakcje
- Otavalo, „Saturday Market” - największy sobotni indiański targ z rękodziełem - Pequche Waterfall- do tego urokliwego wodospadu można dojechać z Otavalo autobusem bądź taksówką. Miejsce bardzo komercyjne, masa ludzi. Próby zrobienia zdjęcia wodospadu przypominają polowanie na „bezludną chwilę”. - Cuicocha lake- w odległości około 18 km na wschód od Cotacachi wznosi się wygasły wulkan. Na jego dnie znajduje się głębokie jezioro. Można tam dotrzeć częściowo autobusem z Otavalo a dalej taksówką. Miejsce bardzo komercyjne, jest tam dużo ludzi. - Sobotni targ w Riobambie. Targ w Riobambie jest szczególną osobliwością ze względu na fakt iż właśnie tam indianie handlują między sobą, co daje możliwość obejrzenia scen z codziennego życia indian. - Warto zobaczyć wioskę Indian Quichua w drodze z Riobamby do podnóży Chimborazo. To maleńka, zaledwie kilka zbudowanych z gliny indiańskich chat, w których zobaczyć można indian wypasających domową zwierzynę i uprawiających pola.
-
Wrażenia
Po nieudanej próbie wejścia na Alpamayo w Peru wszyscy moi koledzy rozjechali się do domów, do Polski i do USA. Dla mnie był to dopiero początek kolejnej przygody, teraz już samotnej. W dniu 12.06.2003 złapałam samolot do Ekwadoru i wyruszyłam po swoje 6000. Moim celem był Chimborazo, najwyższy wulkan Ekwadoru, który króluje wśród innych ośnieżonych szczytów. Zabrałam minimalny bagaż z niezbędnym sprzętem i dokumentami. Quito było bardziej gościnne niż ostatnio, choć nadal go nie lubię. Nie chciałam tam zostać ani chwili dłużej niż to konieczne, tak więc jaszcze tego samego dnia złapałam autobus do Banos, maleńkiej miejscowości, która jest raczej atrakcją dla turystów zmierzających do dżungli niż wspinaczy. Będąc w Banos z pewnym niepokojem myślałam o Chimborazo 6310 mnp, był czerwiec, a nie jest to czas w którym zdobywa się tą górę. Najlepszy czas na to aby zmierzyć się z górą to czas od września do marca. Znalazłam przewodnika, który znał drogę na szczyt i budził zaufanie. 15.06.2003 wyruszyliśmy w drogę. Pierwsze schronisko na wysokości 4800 był dla nas schronieniem i tu mogliśmy posilić się gorącą herbatą z Koki. Podobno herbata z liści koki przyspiesza proces aklimatyzacji na dużych wysokościach. Kolejne kroki do najwyżej na świecie położonego schroniska Whympera na wysokości 5000, rozpoczynały się od cmentarza. Każda góra ma swój cmentarz, jednak ten gdzie były jeszcze świeże grobowce budził nieprzyjemny dreszcz. Droga do schroniska jest krótka bo to przewyższenie zaledwie 200 m., łatwa i dość nudna. W schronisku ze względu na porę roku i pogodę nie było nikogo. Tylko Fausto (mój przewodnik), ekwadorczyk mieszkający w schronisku i ja. W dodatku byłam chora, chyba po raz pierwszy w górach, ból nerek po wielu zimnych nocach spędzonych w peruwiańskich andach, i kontuzja kolana. W nocy nie spałam, od 18 kiedy zapadł zmrok leżałam tylko w śpiworze czekając na godzinę 12.00. wreszcie nadeszła. Gorąca herbata i w góry. Pogoda była fatalna, słaba widoczność, bardzo zimno i wiał bardzo zimny wiatr. Fausto idąc po lodowcu delikatnie stawiał kroki szukając ukrytych szczelin. Tym bardziej, że dźwięk pękającego lodu był nie tylko nieprzyjemny, ale bardzo pobudzał wyobraźnię. Kilkakrotnie idąc na szczyt musieliśmy zatrzymywać się bo gubiliśmy drogę, była bardzo gęsta mgła. Mniej więcej kiedy byliśmy w połowie drogi zaczął wiać straszliwy wiatr, a mieliśmy przed sobą kilka bardzo trudnych odcinków. Im wyżej tym częstsze były krótkie postoje na złapanie tlenu. Około godziny 5.30 Fausto zatrzymał się i powiedział..........”więc masz swoje pierwsze 6000, właśnie jesteśmy na tej wysokości” wtedy wiedziałam już, że nic mnie nie powstrzyma i o 6.45 stanęliśmy na szczycie Chimborazo.
-
Ciekawostki
The Shuar, zwane również JIBAROS Plemię zamieszkuje dżunglę w Ekwadorze i Peru. W Ekwadorze plemię to zlokalizowane jest w południowo-wschodniej części kraju. Zwane jest także ludem świętych wodospadów, dzielnych wojowników i „ head shrinkers”. Head Shrinkers nie ma polskiego odpowiednika ale oznacza lud, który zmniejsza głowy. The Shuar żyją w okolicach Morona Santioago i w prowincji Zamora Chinchipe, która znajduje się na południu Ekwadoru. Wspólnoty the shuar żyją w wielkich rodzinach. Kobiety bardzo wcześnie wychodzą za mąż i mają wiele dzieci- ok. 16. Bracia żenią się ze swoimi siostrami, budują swoje domu najczęściej dookoła domów swoich rodziców, tak więc często jest jedną wielką rodzina. Jibaros żyją w zgodzie z duchami, które pełnia bardzo ważną role w ich życiu. Indianie wierzą że ci najsilniejsi wojownicy i szamani mają swoja moc dzięki skumulowaniu wielu dusz. Najsilniejsi indianie ,którzy wielokrotnie spreparowali „tzantza head” mogą mieć wiele żon, czasami nawet 8. Obecnie mężczyźni jednak nie mogą mieć więcej niż 3 żony. Wiele lat temu Jibaros toczyli wojny terytorialne, których przyczyną były początkowo mało ważne dysputy o terytorium, zemsty rodzinne lub spory o kobiety. Często też choroby były przyczyną wielu konfliktów. Jeśli członek jednej rodziny (plemienia) zachorował, wówczas obwiniano szamana wrogiego plemienia. Wierzono, że przyczyną choroby jest czar rzucony przez szamana, który sprowokował chorobę. W związku z tym, że tylko inny szaman mógł wyleczyć chorobę, oddawano mu chorego. Jeśli szaman wyleczył chorego i wróciły mu siły, uzdrowiony w podziękowaniu i wdzięczności oddawał szamanowi kobietę ze swojej rodziny. Jeśli jednak szaman nie uleczył chorego zabijano go i zwykle był to początek wojny i zemsty na plemieniu szamana. W ten sposób chciano pomścić śmierć członka rodziny. Wódz plemienia wcześnie rano udawał nad rzekę, gdyż tam najczęściej można było spotkać szamana. Czekał tam na niego i zabijał go . Następnie obcinał mu głowę i gotował z roślinami, wyciągał z czaszki kości i wkładał do środka małe gorące kamienie, a w usta kawałki drewna. Działo się to w miejscu specjalnie do tego przeznaczonym. Następnie zaszywano usta aby zły duch zabitego nie wydostał się na zewnątrz i nie uciekł. Dzięki temu Shinker miał złego ducha pod kontrolą. Po zakończeniu procesu shinker wracał do swojej wioski z „Tzantza”, bo tak nazywa się do dziś spreparowane głowy, na Tzantza party, gdzie szaman wykonywał obrzędy sprawdzające. Jeśli spreparowana głowa śmierdziała rybą wówczas oznaczało to, że obrzęd wykonany został poprawnie, a wojownik zyskał moc i siłę, jeśli jednak trofeum nie miało zapachu ryby to oznaczało, że obrzęd wykonany był źle, a cała wieś i wojownik tracili siłę, moc i prestiż. Najczęściej posądzano wówczas wojownika o to, że jest kolejnym wrogiem, opętanym przez ducha zamordowanego. Mordowano wojownika i preparowano kolejną „tzantza” Shuaros przywiązują ogromna wagę do Tzantza. Do dziś uważają, że mając czyjąś głowę mają jego życie. Głowy stracili misjonarze, hiszpańscy konkwistadorzy, żołnierze. a obecnie zwierzęta takie jak leniwce. The Shuar uważają, że najsilniejsi wojownicy po śmierci przeistaczają się w leniwce, stad głowy tych zwierząt są bardzo pożądane. 7 lat temu w wojnie pomiędzy Ekwadorem a Peru zabito perwuwiańskich żołnierzy i spreparowano Tzantza. Jest to obrzęd, który wciąż jest praktykowany w plemieniu Shuar.

-
Ważne kontakty
- Rainforestour- specjalizuje się w wycieczkach do dżungli. www.rainforestur.com
- Mayo Travel- doskonali górscy przewodnicy, Na Chimborazo wchodziłam z przewodnikiem o imieniu Fausto mayotravel@yahoo.com
|
| |
|
|
|
|
|
|