Vysoka - a miał być taki miły wieczór w schronisku ;)
Data wycieczki:
styczeń 2007
Miejsce docelowe:
Tatry Słowackie
Wyjeżdżałam na Vysoką choć wszyscy dzwonili żeby zmieniła zdanie bo wiał koszmarny wiatr. Została nas garstka. Zdania nie zmieniłam choć spodziewałam się, że "wyprawa" skończy się miłym wieczorem w którymś ze słowackich schronisk ;). Zapowiadał sie miły towarzystki weekend. Kiedy tylko przekroczyliśmy granice zaświeciło słońce i jakoś tak niezręcznie było się wycofać z realizacji planów ;). Słoneczna pogoda nie trwała zbyt długo i namiot rozbijaliśmy już w śnieżycy. W maleńkim 2 osobowym namiocie zainstalowaliśmy sie we tyrójkę: Boguś, Dejmon no i ja. Ciasno, ale za to bardzio ciepło ;). Usypiały nas żołądkowa gorzka, miodowa nalewka i jakaś strasznie smętna muza. Rano..... na chwile znowu poprawa pogody i hasło do ataku szczytowego. NIe było łatwo wydostać się namiotu który z powodu śniegu zamienił sie w ciasną, szturmową jedynkę ;). Ale........byliśmy na szczycie. Uściski dla chłopaków którzy dzieli ze mną namiot no i dla sąsiadów :D
Jeżeli byłeś w miejscu, które chciałbyś opisać, jeżeli widziałeś coś co chciałbyś polecić innym przyłącz się do nas i napisz o tym! Z ochotą opublikujemy wspomnienia ludzi takich jak my - ciekawych świata, z pasją oddających się podróżom, przemierzających odległości z otwartymi oczami.