Za dwadzieścia lat
bardziej będziesz żałował
tego czego nie zrobiłeś,
niż tego co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny,
opuść bezpieczną przystań.
Złap w żagle pomyślne wiatry.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.
Mark Twain
   
 
    Góry na których byliśmy - Ameryka Południowa
 
« wszystkie kontynenty
PIco Bolivar
• wysokość:4979m n.p.m
• data wejścia:
2009-03-08 wyprawa: Ameryka na nowo ODKRYTA
 
Praktyczne informacje:

 

Pico Bolivar  4979 mnpm mnpm

Termin w jakim odbyła się nasza wyprawa

8 marzec  2009

Najlepszy termin

Listopad - kwiecień

Czas trwania

1 dzień przy założeniu że korzystasz z kolejki Teleferico, jeśli kolejka nie działa to około 5-6 dni

Aklimatyzacja

 Pico Pan dr Azucar (4600m) – Sierra La Culata – trekking 1, 2 lub 3 dni, lub wariant 5-6 dniowy drogi La Travesia

Stopień trudności drogi klasycznej  

AD za John Biggar

Niezbędny sprzęt

Lina, uprząż, kask, karabinki i kilka taśm. W drodze na szczyt są punkty asekuracyjne z których zwykle się korzysta.

Dojazd

  1. Gdy korzystasz z Teleferico – brak. Kolejka startuje z Parque las Heroinas
  2. Transport publiczny do La Mucuy – gdy idziesz klasyczną La Travesia
  3. Transport publiczny do Mucunutan – gdy podchodzisz dalej do stacji kolejki La Aguada i dalej Loma Redonda
  4. Transport prywatny do Los Nevados – gdy podchodzisz z tej miejscowości

Opis drogi wraz z obozami

La Travesia

1 dzień – dojazd do La Mucuy, trekking (4-6h) do laguny Coromoto (3200m)

2 dzień – trekking (4-5h) z laguny Coromoto do laguny Verde (4000m)

3 dzień – trekking (5-7h) z laguny Verde do Laguny Timoncito (4600m)

4 dzień – wspinaczka na szczyt Pico Bolivar (7h), zejście na Pico Espejo (4765m)

5 dzień – zjazd kolejką do Meridy

Wariant standard przy założeniu że korzystasz z kolejki Teleferico

1 dzień – kolejką na Pico Espejo, nocleg poniżej nad Laguna Timoncito

2 dzień – wejście na szczyt Pico Bolivar, zejście do Timoncito, wejście na Espejo i zjazd kolejką do Meridy

Wariant z Mucunutan

Kilka możliwości rozłożenia obozów, wzdłuż stacji kolejki i póżniej na Pico Espejo lub przy Timoncito. Na początkowym etapie droga bardzo uciążliwa w błocie i wąskich wąwozach.

Wariant 5 dniowy przy założeniu  że startujesz z Los Nevados

1 dzień – jedziemy z Meridy (około 1500 m npm) do Los Nevados (około 2700 m npm)  i tam nocujemy

2 dzień – wynajmujemy muły i idziemy do obozu Loma Redonda (około 4000 m npm) (to ostatnie miejsce gdzie dochodzą muły)

3 dzień – idziemy w Loma Redonda na Pico Espejo (4768 m npm)

4 dzień – z Pico Espejo wchodzimy na szczyt Pico Bolivar (4979 m npm)  i wracamy na Pico Espejo gdzie nocujemy

5 dzień – z Pico Espejo schodzimy do Loma Redonda i dalej do Mucunutan gdzie odbiera nas auto i zawozi do Meridy

Koszty

Transport prywatny do Los Nevados – około 100$ w jedną stronę

Nocleg w Los Nevados 15-20 boliwarów

Mapy

Parque Nacional Sierra Nevada-mapa para excursionistas 1:50 000. mapa Dostępna w Merida w biurach Parku Narodowego albo w siedzibach agencji przy parku Las Heroina.

Istotne kontakty

  1. Manuel Quintero, tel: (0416)2750559, (0274)2636638, E-mail: manolodiaz10@gmail.com
  2. Roger A. Espinoza M. tel: 041 68787932, e-mail: factorpendulo@hotmail.com

Uwagi:

Poszczególne warianty można łączyć, korzystać z kolejki (jeśli akurat działa) lub nie – możliwości jest kilka.

Polecamy drogę, którą szliśmy przez Los Nevados. To zupełnie inna dolina, poznajesz bardzo piękne i tradycyjne Andy i przepiękne ciche Los Nevados.

 

Warianty dotarcia do Pico Bolivar - schemat

Opis:

Wszystko było inaczej niż przewidywały nasze plany. Poza jednym. 8 marca 2009 o godzinie 12 czasu lokalnego stanęliśmy na dachu Wenezueli.

 

Natychmiast po przyjeździe Rafała udajemy się do Meridy która zaskakuje nas swoją odmiennością w stosunku do innych wenezuelskich miast. Jest czysta, uporządkowana a na murach zamiast haseł wspierających Chaveza pojawiają się słowa sprzeciwu. Akademicka atmosfera i intelektualny charakter miasta tłumacza tą inność.

 

Przyjechaliśmy tu jednak nie ze względu na przyjazna atmosferę miasta ale ze względu na najwyższy szczyt Boliwii którego zdobycie już w pierwszych dniach odradzają nam właściciele agencji turystycznych

Od 7 miesięcy nie działa kolejka Teleferico, która bardzo ułatwiała zdobywanie szczytu. Zwykle wyglądało to tak, że wczesnym rankiem wjeżdżało się na szczyt Pico Espejo na wysokość około 4768 m npm. Po czym schodziło się do bazy na wysokość około 4200 mnpm i w kilka godzin zdobywało szczyt Pico Bolivar by wieczorem ponownie znaleźć się na stacji kolejki i zjechać do Meridy. Opcje dłuższa zakładała jeden nocleg w bazie co dla nie zaaklimatyzowanych zwykle kończyło się bólem głowy i nieprzespana nocą.

Tak BYŁO.

 

Zamkniecie kolejki w dużej mierze ograniczyło, jeśli w ogóle nie zamroziło ruchu turystycznego na Bolivara. Teraz bez wspomagania kolejki najczęściej proponowana opcja zdobycia góry zajmuje 6 dni. Od La Mucuy - 2300 m npm (1 dzień) do

Laguna Coromoto -3300 m npm (2 dzień) dalej do Laguna Verde – 4000 m npm (3 dzień) do bazy – 4200 m npm (4 dzień) na szczyt i zejście do Laguna Verde (5 dzień) i ostatniego dnia powrót z Laguny Verde do La Mucuy i Meridy (6 dzień).

 

My, ze względów kosztowych  decydujemy się na opcję krótszą 5-o dniowa a w zasadzie 4 i pół dniową bo startujemy około godziny 15 po południu.

Ale nic u nas nie wydarza się zgodnie z ustalonym planem. A wszystko przez pogodę. Cała Wenezuela przeciera oczy ze zdumienia z powodu intensywnych opadów w porze suchej. Wierząc że deszcze padają tylko poniżej wysokości 2500 mnpm udajemy się nie jak wcześniej zaplanowaliśmy do Mucunutan (intensywne opady zalały drogę  i z powodu błota nie można się przez nią przedrzeć) ale do Los Nevados gdzie spędzamy pierwsza noc. Wyruszamy w 6 osobowym teamie: Jarek, Rafał, Tim z UK, ja i dwóch przewodników Manolo i Roger.

Nawet cieszę się, że w ostatniej chwili wybór padł na Los Nevados bo to urocza wioska. Zaledwie 5 gościnnych posad i 5 domów mieszkalnych. Kiedy tylko wjeżdżamy do wioski ogrania mnie błogi spokój i wiem że gdyby nie Bolivar chętnie zostałabym tam na kilka dni. Zresztą błogi spokój wynika pewnie nie tylko z tego faktu, że wioska ma taki niezwykły klimat ale też z tego powodu że jazda jeepem po śliskiej, wyboistej i bardzo krętej drodze przyprawiła mnie o mdłości.  

Niestety kolejnego ranka okazuje się, ze nasze przewidywania co do pogody nie sprawdziły się i w Los Nevados na wysokości 2700 mnpm też pada. W dodatku gęsta mgła mocno ogranicza widoczność.

Wciąż pełni nadziei wynajmujemy muły, pakujemy plecaki i udajemy się niezbyt stromą droga do obozu na Loma Redonda z którego dalej mamy udać się na Pico Espejo.  Idąc zastanawiam się nad tym czy mamy szanse na zmianę pogody. Mgła jest tak gęsta że i tak nic nie widzę, więc jedyne czym się zajmuje to moje myśli. Po około czterech i pół godzinach drogi docieramy do obozu Loma Redonda około 4000 mnpm. Rezygnujemy z dalszej drogi na Espejo bo wciąż intensywnie pada, skały są bardzo śliskie a mgła gęsta co nie ułatwia poruszania się z ciężkim plecakiem. Rozbijamy namioty tak szybko jak to możliwe.  Coraz wiecej czarnych chmur nad nami a w mojej głowie coraz więcej czarnych myśli.  Mamy tylko 4,5 dnia na zdobycie góry i zero wpływu na pogodę. W dodatku właśnie mija kolejny deszczowy dzień

To dla mnie trudna noc. Wciąż pada, w namiocie zimno i wilgotno, za każdym razem otwieram oczy z nadzieją ze przestało padać……na dobre. Niestety nie przestaje. Mimo deszczu, mimo mgły pakujemy mokre namioty i ruszamy do góry. W ciągu 3 godzin docieramy na wysokość 4700 mnpm na Pico Espejo gdzie zwykle wjeżdża się Teleferico. Jest zupełnie pusto a kolejka robi wrażenie opuszczonej i coraz bardziej niszczejącej. Są pozostałości sali z tlenem, stare, stylowe fotele jednak już nic nie przypomina dawnej świetności kolejki i tłumów turystów którzy odwiedzali ją każdego dnia. Włamujemy się do stacji kolejki i postanawiamy tam przenocować. Z powodu deszczu bezsensowne wydaje się schodzenie do bazy na 4200 mnpm.

Po raz kolejny zmieniamy decyzje i postanawiamy, że jeśli poprawi się pogoda wcześnie rano spróbujemy zaatakować szczyt  z Pico Espejo.

I właśnie wtedy przez chmury przedziera się słońce. Widok jest niezwykły bo odsłania się Pico Bolivar, Pico Humbolt i inne szczyty nie wiadomo dlaczego ozdabiane przez Wenezuelczyków różnymi rzeźbami. Tego wieczora zachwyca mnie zachód słońca bardziej niż kiedykolwiek i to nie dlatego, że jest taki niezwykły ale dlatego że w ogóle mogę go zobaczyć. Tak bardzo czekałam na poprawę pogody i wreszcie na kilka godzin przez wyruszeniem na szczyt ona się poprawia.

Po zachodzie słońca wychodzę jeszcze kilka razy ze stacji żeby zobaczyć niebo. Widok Wenus która zawsze pojawia się tu pierwsza i innych gwiazd uspokaja mnie.

Nie mogę jednak zasnąć. Trochę ze strachu, że pogoda może znowu się popsuć, trochę z zimna a trochę z niecierpliwości, bo tak bardzo chce już ruszyć na szczyt. Jest paskudnie zimno.

 

Hałas który robi Manolo gotując herbatę mówi mi, że niebawem ruszamy do góry. Trwa to dość długo ale wreszcie jemy jakieś płatki śniadaniowe, pakujemy sprzęt i ruszamy. Dla zaoszczędzenia czasu przy zejściu z Pico Espejo robimy jeden zjazd w najbardziej stromym miejscu i ruszamy do bazy pod Pico Bolivar. Kiedy docieramy do bazy wstaje słonce. Cieszy mnie jeszcze bardziej niż wczorajszy zachód. Robi się ciepło i tak…………..optymistycznie.

 

W bazie nie ma absolutnie nikogo. Nie liczę psa, który już wczoraj dołączył do naszego teamu i spal z nami na  Pico Espejo. Teraz też, po wspólnym śniadaniu, wędruje z nami i zastanawiam się jak daleko zechce nam towarzyszyć. Nazywany go Simon. Simon Bolivar choć reaguje na zwyczajne doggy.

Z bazy pniemy się w górę i docieramy do pierwszego komina. Dalej niezbyt trudna wspinaczka wciąż w górę aż dochodzimy do eksponowanego wyjścia na grań. Tam Simon rezygnuje i czeka na nas aż zejdziemy ze szczytu. My wspinamy się dalej aż wreszcie wychodzimy na szczyt.

Udało się!!!!!!!!!!!!!!

8 marca o godzinie 12 czasu lokalnego mogłam głośno krzyknąć „Cumbreeeeeeeeeeeeeeeee” bo stanęłam na dachu Wenezueli. 

 

Na szczycie zaczyna wiać, robi się bardzo zimno i pojawiają się chmury. Robimy wiec kilka zdjęć i szybko schodzimy w dół. Zjeżdżamy, schodzimy, zbiegamy by wreszcie dotrzeć szczęśliwie na Pico Espejo gdzie zaczyna padać śnieg.

 To pierwsza noc kiedy śpię jak dziecko.

 
opisz swoją wyprawę
 
 

Jeżeli byłeś w miejscu, które chciałbyś opisać, jeżeli widziałeś coś co chciałbyś polecić innym przyłącz się do nas i napisz o tym! Z ochotą opublikujemy wspomnienia ludzi takich jak my - ciekawych świata, z pasją oddających się podróżom, przemierzających odległości z otwartymi oczami.

formularz dodawania wyprawy »
 
 
 
współpracujemy z:
 
  Magazyn Turystyki Górskiej  
  Magazyn górski  
  Ceneria - outdorowa porównywarka cen  
  www.wyprawy.onet.pl  
  Globtroter  
  Serwis wspinaczki mikstowej  
  Góry - górski magazyn sportowy  
  www.e-gory.pl  
  www.swiatpodrozy.pl  
  Poznański Klub Podróżnika  
  Chodzieski Dom Kultury  
  Radio Afera  
  planynawakacje.pl