Lascar 5641 mnpm
Dzisiejszy dzień rozpoczęliśmy pobudką o 4 rano. Nasz plan to aklimatyzacja na wulkanie Lascar. To ten sam wulkan, który w legendzie opowiadanej przez Atacamenos obciął głowę podmuchem ognia Juriquesowi zakochanemu w Quimal.
Lascar to najbardziej aktywny wulkan w okolicy San Pedro. Wybucha co 4 lata a ostatnia erupcja była w 2000 roku. W 2004 roku mieszkańcy San Pedro czekali na wybuch… i czekają do dziś. Wchodząc na wulkan mieliśmy nadzieję, że erupcja nie nastąpi podczas naszej wyprawy.
Wulkan jest łatwy technicznie, a trudność sprawiają: pola penitentów, piarg oraz unoszące się na zboczach opary z krateru.
Po kilku godzinach marszu stanęliśmy na szczycie. Różne źródła podają różną wysokość - nasz GPS wskazał 5466 m n.p.m. Męczące wejście w pełni rekompensuje widok ze szczytu. Olbrzymi i bardzo głęboki krater sprawia wrażenie jakby góra była rozerwana przez kolejne erupcje. Wydobywający się z krateru dym bardzo drażni gardło i żołądek a kamienie pokrywa warstwa żółtego siarkowego osadu. Ponad tym "piekłem" rozpościera się piękny widok na Salar, Altiplano oraz ośnieżone szczyty sąsiednich |